środa, 11 listopada 2015

Jesienny post

Wiem, dawno nie było posta ale w związku z wielkimi zmianami jakie u nas zaszły nie było czasu żeby coś wyskrobać.
Dzisiaj udało mi się na spokojnie usiąść do komputera zrzucić zdjęcia z telefonu no i jestem i piszę tego posta.
Co u nas..właściwie co u mnie, od prawie 6tyg jestem sama, tak mój mąż wyjechał za granicę a niedługo i mnie nie będzie już w pl. Kończę swoją pracę w korporacji po 7latach dokładnie 11.12 i wybywam, nie wiem jeszcze co będę robić, jaka praca mnie czeka wiem natomiast jedno te wszystkie zmiany mają doprowadzić nas do naszego marzenia "Domu na wsi". Postanowiliśmy właśnie podjąć tą ryzykowną i trudną rodzinę i wyjechać za granicę na kilka lat, stwierdziliśmy że zrobimy to razem, osobno nie miałoby to sensu, generalnie wg. mnie małżeństwo na odległość nie ma sensu. Na razie zaczęliśmy bezpiecznie od Holandii ale co czeka nas w najbliższych latach nie jestem tego pewna nigdy nic nie wiadomo a ja wole nie wybiegać tak daleko w przyszłość.
Plan na następne kilka lat: kupić lepszy samochód, zrobić pomieszczenia gospodarcze w stodole, wybudować dom, dokupić ziemii, jeździć na wakacje, dziecko...
Zapytacie pewnie co z ogrodem, warzywnikiem, pszczołami. Po części będziemy zajmować sie tym my jak będziemy przyjeżdżać na urlop, (kilka razy w  roku, bo przecież musimy oszczędzać) a po części pomoże nam nasza rodzina. Warzywnik będzie obsiewany poplonem a ogród no cóż bedzie doglądany a trawa w miarę regularnie koszona.
Wiadomo nie będzie nam łatwo, uwielbiamy grzebać w ziemi i będzie nam ciężko, będziemy tęsknić za rodziną i swoim miejscem na ziemi ale tutaj spełnianie naszych marzeń zajęłoby nam z 15lat a życie jest krótkie ja powtarzam sobie "ten kto nie ryzykuje nic nie ma".
Obecnie zajmuje się ogrodem sporadycznie bo teraz już nie ma zbytnio pracy ogrodowych , tylko przed wyjazdem trzeba wszystko uporządkować bo prawdopodobnie w PL pojawimy się dopiero na wiosnę.
Dość już mojego marudzenie i pora na zdjęcia


 Wrzesień:











 Październik:










video


Listopad:







Słoneczny dzień:





Zbiory topinamburu: ( w ulewie)
Tobinambur tydzień wcześniej.





Scooby przybłęda wygląda już tak:

 (buda robiona przez mojego męża przed wyjazdem)




Kończąc ten długi post informuje że nie zamierzam zawiesić bloga, będę starała się coś pisać i dokumentować swój pobyt za granicą. Na bieżąco również można śledzić mój instagram.



wtorek, 4 sierpnia 2015

Urlop

Właśnie leci nam drugi tydzień urlopu, jednak nigdzie nie pojechaliśmy jak zwykle woleliśmy trochę zainwestować i urlop spędzić bardziej pracowicie niż wypoczynkowo. W pierwszym tygodniu urlopu dwie noce spędziliśmy pod namiotem na naszej działce w nocy nie było za ciepło bo zaledwie 10 stopni ale jakoś daliśmy radę i nie straszny nam był deszcz ;).



Na śniadanie były kanapki z pomidorkami z ogródka a na obiad kociołek (w garnku).


Fajnie tak po wszystkie składniki chodzić do ogródka , liście kapusty, cebula, fasolka, marchewka, zioła. Na co dzień tego nie mam, tylko zioła na balkonie i pomidorki.

Sam "piec" to chwilowa konstrukcja z cegieł zebranych gdzieś przy okazji jakiejś wycieczki objazdowej w koło wioski, dziury zaklejone mokrym piaskiem, prymitywna konstrukcja ale fajna i skuteczna, wymyślona prze mojego męża.


A teraz kilka bliższych ujęć z ogródka, w którym powoli zaczyna się już jesień, kolejne warzywa  kończą swoją wegetacje, plony zostają zebrane i zostaje puste poletko staram się coś wymyślać bo brakuje mi już pomysłu na poplon a Wy jakie poplony stosujecie?























Zdjęcia pomieszane , kwiaty z mieszanki "dywan japoński" jestem pozytywnie zaskoczona bo naprawdę ładny miks kwiatów :)

Tymczasem zmykam na dwór, do napisania :)

P.S. Poniżej Zdjęcia psa przybłędy "Scoobiego" wychudzony był biedaczyna więc go nakarmiliśmy i chyba już zostanie u mamy mojego męża na stałe ;)