poniedziałek, 23 stycznia 2017

Październikowe migawki z ogrodu w Polsce

Pogoda w Holandii nie rozpieszcza, nie ma takich mrozów jak w Polsce maksymalnie było -8 stopni i to w nocy a zeszłym tygodniu spadł śnieg ale ogólnie jest szaro buro i ponuro.
Tak więc przyszedł czas na wspominki ogrodu, działki w Polsce. Ostatnio byliśmy w październiku czyli było jeszcze w miarę zielone. Działką i pszczołami opiekują się w miarę możliwości moi rodzice ( maja też sporo pracy na swojej działce ) ale wiadomo nie chcą też za bardzo nam się wtrącać czyli prace jak przycinanie itd zostawiają zawsze nam. Zresztą każdy przyzna że jest to mega przyjemne zajęcie. Na urlop przyjechaliśmy na dwa tygodnie w weekendy niestety mieliśmy "imprezy okolicznościowe" i pozostał nam tylko czas na prace ogrodowe tylko  w tygodniu między załatwianiem rożnych spraw z projektantem itd.
Jak weszliśmy na naszą działkę byliśmy w szoku jak wszystko urosło przecież widzieliśmy ja w czerwcu na żywo i tylko było "patrz na to" "patrz na tamto "wow" itd wiadomo kilka roślinek nie zmieniło się zbytnio od czerwca ale większość wyskoczyło w górę i to dosłownie. Z brzóz zrobiły się drzewa, budleja zrobiła się ogromna, jabłonka, czereśnia i brzoskwinie wyskoczyły do góry lawenda się rozkrzewiła niesamowicie (pomyśleć że kupiliśmy ją po 3zł i była malutka". Na skalniaku kilka roślinek samych się rozsiało np macierzanka piaskowa, przetacznik kłosowy niski kostrzewa sina itd.
Pracy było sporo, przycinanie, czyszczenie warzywnika z facelii, wyplewienie truskawek, pozbycie się z chrzanu który mimo że wkopaliśmy babriery żeby się nie rozrastał i tak znalazł sposób żeby "wpakować się" wgłąb warzywnika. Wyrwanie przekwitniętych i zmarzniętych kwiatków, wsadzenie 260 cebulek kwiatów które przywiozłam z Holandii "tulipany, irysy, krokusy, żonkile itd."
Pogoda nas nie rozpieszczała było zimno i lało ale deszcz nam nie straszny i zrobiliśmy wszystko co planowaliśmy żeby przygotować ogród na zimę. Koniec pisania czas na zdjęcia , oczywiście po uporządkowaniu ogrodu :)

 (Meta sekwoja przeżyła mimo podgryzionych korzeni, Funkie się rozrosły mimo tego że wolą rosnąć w cieniu)

(Aster płożący rozrósł się pięknie , na pewno go dosadzę  jeszcze)

(Wierzba "parasol" która kupiliśmy w promocji jesienią 2015 w tym roku zaszalała i miała pędy do ziemi, żurawki od moich rodziców z działki również się rozrosły szczególnie bordowa)



 (topinambur jak zwykle niezmiennie cieszy oko swym ogromnym rozmiarem )
 (wisteria z małej mizernej sadzonki pokazała swój ogromny przyrost)
 (Widok na rabatę "podniesioną" biała kępa to aster płożący zielone kępki to macierzanki itd)

 (Panorama, malinowo winogronowa jabłkowa)

 (ożanka właściwa)

 (znowu aster a na pierwszym planie kończący przekwitanie przetacznik niski)


(jeżyny szlachetne bezkolcowe i jeżynomalina-wszystko od moich rodziców, w tle przy ulach czereśnia)


(jabłoń szampion i chorująca niestety antonówka)

(Maliny)

(topinambur i widok na las)


(pasieka i czereśnia)


(na pierwszym planie budleja a za nią brzozy i kępy lawendy)

(widok od tyłu działki)






(moje ulubione zdjęcie )
(warzywnik oraz jagoda kamczacka i borówki)



Poniżej zdjęcia planowanych nasadzeń, część do realizacji jeszcze w tym roku a cześć w następnym.



(to wielkie drzewo to sosna czarna ale za kilka lat)


(ogród wiosną)

(ten sam ogród latem)

Znając mnie to koncepcja pewnie zmieni się jeszcze z dziesięć razy ale rośliny się nie zmieniają tylko raczej ich ułożenie) .

A tak wygląda obecnie mój ogród w Holandii:


Jeszcze trochę i zakwitnie :)
Byle wytrzymać do wiosny w marcu znowu planujemy pobyt w Polsce a potem w maju.
W zależności jaka będzie w marcu pogoda pojedziemy na zakupy drzewkowe :)
Bedą to drzewka i krzewy owocowe: jabłonki na szpaler, agresty,porzeczki, borówki i orzech. 
Natomiast byliny dopiero w maju :( dam radę i wytrzymam!!!
Narazie pozostaje planować, projektować i zmieniać i czytać czytać czytać...

                           
Do napisania!!!




poniedziałek, 8 sierpnia 2016

Migawki z Holandii

Poniżej kilka zdjęć z pięknej ogrodowo  Holandii gdzie rządzą hortensje.

















Mój pobyt w Holandii i praca trwa już pół roku byliśmy na przełomie maja i czerwca na tygodniowym urlopie w Polsce. Dużo pieniędzy zainwestowaliśmy w naprawę samochodu, no i w końcu możemy powiedzieć że działka jest faktycznie nasza (przepis u notariusza). Byliśmy się dowiedzieć czy projekt domu który wybraliśmy nadaje się na naszą działkę i w międzyczasie zdążyliśmy już zmienić projekt (znalazłam idealny). Znaleźliśmy projektanta który pomoże załatwić nam wszystkie formalności pozwalające rozpocząć budowę łącznie z zakupem projektu itd. (ponieważ my przebywamy za granicą i nie mamy takiej możliwości). Kiedy zacznie się coś więcej dziać w tym temacie na pewno o tym wspomnę. Na działce obecnie rządzą moi rodzice, którzy przycinają, plewią i podwiązują, dbają o pszczoły. W warzywniku króluje facelia i pomidory samosiejki z zeszłego roku. od czasu do czasu dostaję zdjęcia i ręce nas tutaj świerzbią w Holandii jak się napatrzymy na zdjęcia :(
Co tam jeszcze ciekawego u nas słychać, w sumie to zwykła szara codzienność, przywieźliśmy sobie rowery i często wybieramy się na jakieś rowerowe wypady bo jak wiadomo Holandia to kraj przyjazny rowerom. Oglądamy podziwiamy tutejsze krajobrazy, ogrody przeogromną ilość przeróżnych zwierząt przydomowych :krowy, kozy, owce, konie kucyki i osły. W naszym regionie polski zwierzęta na wsi to coraz częściej rzadkość to przykre ale taka prawda.

Poniżej zdjęcia mojej holenderskiej hodowla pomidorów z Polski i wielki test sadzenia w workach z ziemia ogrodową. Polecam ten sposób osobą które nie maja za bardzo miejsca, lub nie mają ogródka.
Do jednego worka wsadziliśmy po dwa pomidory, worek od spodu przedziurawiliśmy żeby nadmiar wody miał gdzie uciekać i w naszym przypadku pomidory ukorzeniły się również w ziemi pod workiem. W takim razie pytanie czemu nie wsadziliśmy ich do ziemi, po pierwsze z workami jest wygoda nie trzeba przekopywać ziemi a po drugie ziemia tutaj to przeważnie glina. Minusy to prowadzenie po sznurku (trzeba go do czegoś przywiązać ) i to że trzeba często podlewać takie pomidory my robimy to raz dziennie jeśli nie pada. Odmian pomidorów dokładnie nie pamiętam, mama dała mi przeróżne, czarne koktajlowe, żółte, czerwone, ruski itd.







Tym pomidorowym akcentem kończę tego posta :)